redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

41 Elephant Indian White Hot

FilekFilek   Kwiecień 26, 2010  
 
0.0
 
3.5 (9)
48964   0   0   0   0   1

Recenzje użytkowników

9 reviews

 
(2)
 
(3)
 
(2)
 
(2)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
3.5
 
3.4  (9)
 
4.0  (9)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
9 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2  
Sortowanie 
 
(Updated: Lipiec 31, 2012)
Ocena ogólna 
 
4.5
Ocena smaku 
 
4.5
Ocena opakowania 
 
4.5

Jedyny Król Mocy

Ze względu na słabą dostępność, w naszym mlekiem i miodem płynącym kraju, tabaka ta owiana jest jakby legendą i aurą tajemniczości. Jednak od jakiegoś czasu zarówno na allegro jak i w trafikach(przynajmniej w tej mojej-olsztyńskiej), można zauważyć, że "populacja" słoni zwiększyła się znacznie. Pamiętam jak jeszcze z pół roku temu, widziałem ją w necie za, bagatela, 70 zł! To niemało, zwłaszcza jak na kieszeń studenta, więc musiałem sobie odpuścić. Gdybym wtedy kupił, dziś plułbym sobie w brodę, że przepłaciłem. Ale, czy to oznacza, że White Elephant jest teraz mniej mityczny, poprzez sam fakt, że niedawne problemy z jego zdobyciem odeszły w zapomnienie?? Już spieszę z odpowiedzią.
Puszka, w kształcie walca, w całości wykonana jest z metalu i pociągnięta pomarańczową farbą. Na ściance mamy obrazek białego słonia. Zwierzę te w Indiach jest bardzo ważne z wielu względów, jest m.in. symbolem siły i zdrowia. Jedyną naklejką na puszce jest ta głosząca "Only for export". Według mnie tabakierka pasuje do tej tabaki jak ulał. Niby prosta i bez żadnych fajerwerków, ale z drugiej strony bardzo wytrzymała i solidna.
Po uchyleniu wieczka w oczy rzuca się niespotykany w innych tabakach kolor. Pod względem kolorystycznym bliżej jest proszkowi do wyrobów beztytoniowych pokroju np. Edel Weisa, aniżeli typowym tabakom. Myli się jednak srodze ten, który wziąłby White Elephanta za tabakę bez tytoniu. Zmielenie jest bardzo drobne, co dodatkowo przyczynia się do mocy tej tabaki. Jak wspominali koledzy w poniższych recenzjach, wcale nietrudno pomylić tą tabakę z gipsem.
Jak powszechnie wiadomo w tabaczanym środowisku, sława białego słonia nie wynika tylko z jego niedostępności, ale przede wszystkim, z ogromnej mocy, która zwaliła by z nóg nawet... słonia. Wciągnięciu już niewielkiej szczypty towarzyszą salwy kaszlu/kichnięć/ łzawienie oczu/kręcenie w nosie (niepotrzebne skreślić). O aromacie nie da się dużo napisać. Nie jest on złożony, a można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest wręcz prymitywny. Czy to źle? Zdecydowanie NIE! Jeśli mam ochotę na coś słodkiego, to kupuję czekoladę, a nie przykładowo kiełbasę. Analogiczna sytuacja ma miejsce jeśli idzie o tabaki. Jak chcę przeżyć chwilę uniesienia, kontemplować złożoność aromatów i cieszyć się pięknymi nutami zapachowymi, to sięgnę raczej po tabakę typu Elmo's Reserve. Czasem jednak przychodzi chęć na coś innego, mocniejszego i wtedy pomocną łapę wyciąga do nas biały słoń. Wielką tajemnicą hindusów pozostaje to, jak udało im się osiągnąć takie cechy, jakie posiada ten wyrób, bez użycia żadnych trików jak dodawanie mentolu. No i bardzo dobrze, że go tam nie ma. Przynajmniej częste zażywanie nie skutkuje zatkanym nosem, jak ma to miejsce w przypadku mentolówek. Czuć tylko pył, gips, kurz. Czasami, gdy maksymalnie wytężę zmysł węchu, mam wrażenie, że czuć cień jakiegoś ziołowego aromatu. Ale chyba jednak to tylko mój nos płata mi figle. No ale mniejsza z tym. Niektórzy mogą zarzucać White Elephatowi, że przez brak jakiejkolwiek woni jest on bezpłciowy, jakby wykastrowany. Ja nie odnoszę takiego wrażenia przy obcowaniu z nim. Uważam, iż w żaden sposób nie umniejsza to jego podstawowej i zarazem jedynej zalety-przeogromnej siły. Rekompensuje ona ewentualne braki tej tabaki.
Może mam zadatki na jakiegoś fazowicza czy masochistę, ale... cholera, smakuje mi ta tabaka! Sam się zastanawiam jak to możliwe, że coś, co praktycznie nie ma smaku może mi odpowiadać. Niech się schowają wszelkiej maści Red Bulle, medyki, L.260, Magnety. Jedyne co im pozostaje to pokłonić się prawdziwemu Królowi Mocy: Elephant Indian White Snuff.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-bardzo wytrzymała puszka
-legenda
-przyzwoita cena
-świetnie oczyszcza
-synonim słowa "MOC"!
Minusy Tabaki
-niektórych może odrzucać "bezpłciowość" tej tabaki
-za sprawą swojej siły, nie dla każdego
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Lipiec 20, 2012)
Ocena ogólna 
 
4.0
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Moc

Już trzeci, czy może nawet czwarty raz zabieram się do opisania tego produktu. Nie miałem z nim wiele styczności, ale to nic – jest prosty jak konstrukcja cepa, a nawet bardziej. Mimo zadziwiającego nieskomplikowania jest produktem… wyjątkowym, ciekawym, specyficznym i stanowi nie lada gratkę dla miłośników mocy, a także dla kolekcjonerów. Tabaka, podobnie jak słonie, występuje „gęściej” w Azji i Afryce – w Polsce można poszukać w zoo.
Ostatnio pojawiła się możliwość jej zakupienia w mniej zawrotnej cenie, niż dotychczas, bo za cenę bliską 30zł. W sumie patrząc na jej niesamowitą wydajność to jest niewielka cena.
A jak się słoń prezentuje? A no dość skromnie, ale budzi zaciekawienie – są różne opinie, które można poddawać w wątpliwość… I to niesłusznie! Mimo, że umieszczony w prostym opakowaniu – pomarańczowej puszeczce z białym słoniem i niewielką ilością napisów zawiera w sobie specyfik co najmniej niecodzienny.
Biały słoń kojarzy mi się, podobnie jak białe myszki, z pewną wyjątkowością… I nie wynika ona ze smaku – choć też ciężko o tabakę, która smakuje jak gips, tynk, mąką, czy coś jeszcze im podobnego, czego nosem się nie zażywa (nie pytajcie, skąd wiem, że akurat tak! ;) ). Wszystko, czym ta tabaka zasłynęła to jej ogromna moc – bije nawet takiego mocarza jak L.260. Potrafi zakręcić w nosie i wywołać spazmatyczny atak kaszlu przy minimalnej ilości. Uwaga! Grozi krwotokiem!
Wystarczy "zamoczyć" palec i... Uważać. Zdecydowanie nie polecam przyzwyczajania się do nawet małych kopczyków, bo dobrze się to nie skończy.
Cóż - taka jest jego moc. A wracając do smaku... Jest w sumie obojętny, bo to, jak organizm reaguje na moc wcale nie sprawia, że o smaku chce się myśleć. Można dopatrywać się czegokolwiek, ale będzie to tylko jakieś złudzenie.
Suchy, jasnobrązowy i drobnozmielony proszek to w zasadzie nośnik mocy i nic poza tym. Zastanawiające jest jak producent stworzył takie mocne dziadostwo i po co je sprzedaje?
Mimo wszystko warta zakupu - dla miłośników mocy, kolekcjonerów, poszukiwaczy nowych wrażeń i innych wariatów. ;)

Podziękowania dla Byka.

P.S. Ocena jest tak wysoka, ponieważ, jak przypuszczam, zamierzeniem producenta była tylko rekordowa moc, a nie inne aspekty.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- nieokiełznana MOC
- wydajność
- konsystencja, brak mentolu
- unikat
- można używać do mieszanek
Minusy Tabaki
- moc?
- brak smaku
- można dostać krwotoku
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Czerwiec 22, 2011)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Sproszkowana rękawica bokserska

Z tą tabaką miałem styczność tylko raz więc opisać mogę tylko pobieżnie.
Jest to tabaka ziołowa dostępna na terenie Indii i azjatyckiej części Rosji. W Polsce prawie niemożliwa do dostania. Wyprodukowana jest z bliżej nieokreślonego gatunku "czegoś", równie dobrze może to być stare plastikowe krzesło doprawione chlorem. Jest to najmocniejsza tabaka jaką tabaczył mój nos. W smaku nie wyczuwa się żadnych znanych z tradycyjnych tabak zapachów jak nutka czekolady, mentolu etc. Właściwie nie mam zielonego pojęcia jaki to smak. Po zaciągnięciu pozostawia (poza morzem łez, chwilowym bezdechem i lejącym nosem) uczucie jakby wyszło się z basenu, właściwie zaciągnięcie się czystym chlorem właśnie tak sobie wyobrażam.
W brew pozorom nie jest to wszystko dla mnie minusem. Co prawda stworzył to chyba sam szatan, i do końca nie wiem czy wszystkie składniki tej tabaki są legalne w Polsce, lecz daje ona strasznego "kopa". Mocne ocucenie coś jak wstanie z rana i walnięcie się w głowę z całej o ścianę czy niski sufit - od razu stawia na nogi. Przy czym idealnie wręcz oczyszcza zatoki aż do cna.
Największą jej zaletą jest to że puszeczka jest b.duża jak na moc. Mówi sam za siebie fakt iż częstował mnie ją ktoś kto miał od roku tą puszeczkę i nawet połowy nie opróżnił. Jest to związane z minimalnymi ilościami w jakich się ją bierze. Jeśli ktoś lubi wyzwania i natury technicznej (jak sprowadzenie) i mentalnej (odwaga) to szczerze polecam!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-Super mocna
-Oczyszczająca
-Daje "kopa"
-Nigdy się nie kończy
Minusy Tabaki
-Dla większości ludzi za mocna
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
3.0
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
3.0

41 Elephant Indian White Snuff

Dziwnie się czuję zażywając po raz kolejny "mityczną" tabakę znaną wśród wielu for internetowych jako "biały słoń". Jego mityczność polega w głównej mierze na fakcie, że wiele osób uważa, że jest to niesamowita tabaka, która została stworzona tylko z ziół, czyli zupełnie bez tytoniu. Czyżby niesamowita namiastka tabaki z Indii? Dziwnie się czuję z zupełnie innego powodu. Pamiętam, że kilka lat temu zarzekałem się, że 41 Elephant Indian White Snuff jest podobne do Dholakia White. Jednak zażywając obie dzisiaj, doszło do mnie, że jest w tych dwóch tabakach pewna różnica. Byłem święcie przekonany, że oba wyroby to ten tam myk, ta sama rodzina przypalona słońcem gorących Indii, gdzie mityczni bogowie mają głowy słoni, lub niewyobrażalnie wiele rąk.

Może powinienem zacząć tak właściwie od tego, że mój "słonik" ma już kilka lat i może już jego walory po tym czasie zanikły... Co jak na kraj swojego pochodzenia jest zupełnie dziwne, bo tabaki z Indii zawsze kojarzą mi się i kojarzyć będą z długoterminowym czasem spożycia, gdzie zapach zawsze w tabakierce ten sam i kolor wiecznie czarny. Ganeśa! Bogu o słoniowej głowie dodaj mi szczęścia! Co dzierżysz księgę, dodaj mi mądrości! Twój brzuch tłuściutki jest, ale nie amerykański, dobrobytu i pomyślności mi niechaj życzy! A Twój kieł, topór i trąba, co fallistyczność symbolizuje, niechaj seksualny weekend mi powróży! To ostanie szczególnie, ale te pierwsze, żeby przyszli konsumenci "białego słonia" mieli pewność co kupują. Powiedziałbym amen, ale nie wiem co się w religii hinduskiej mawia (a mam kilka książek dotyczących mitologii świata - taka odskocznia od tabaki), więc powiem - niechaj na zapomnianego, lecz najważniejszego z bogów Indii mym zdaniem, Brahmę, takowoż będzie.

Słynny słoń jest pakowany w 35 gramową metalową, walcową puszeczkę. Jest to oczywiście na korzyść, jeśli patrzę na inne opakowania oferowane przez induskich producentów i oczywiście sprzedawanych na tym rynku. Chociaż zdaje mi się, że w tym regionie świata bardziej dominują dziwnie okrągłe plastikowe opakowania lub metalowe zawinięte w papierową etykietę. Jednak patrząc okiem kolekcjonera, jest to pewien krok naprzód wśród opakowań z Indii (bo tylko jeszcze 6 Photo mam tylko i wyłącznie metalowe, ale to i tak od, może, 2006 roku zaczęli tak robić). Z drugiej też strony, opakowanie 41 Elephant jest najnudniejszym z tego kraju jakie mam, bo kiedy wszystkie swymi kolorami błyszczą, ten tutaj powalczyło tylko różnymi odcieniami pomarańczy i wizerunkiem białego słonia (dość kiczowatego, bo wygląda jak słonio-pancernik, elephant-tank). Ale patrząc jeszcze z zupełnie innej strony, to gdybym był w Indiach i wśród tych wszystkich kolorowych opakowań miałbym wybrać jakieś, to właśnie "słoń" wyróżniałoby się najbardziej - choć kiczowato - bo to raczej oczywiste. Z prostotą do konsumenta!

W sumie na tym mógłbym skończyć swój opis, bo niewiele mam do opowiedzenia o aromacie. Tabaka ta jest pylista, ale wcale nie jest przy tym mocna - jak to możliwe? Nie mam bladego pojęcia. Pewnie przez to, że odleżała jakiś czas - bo jak czytam opisy innych, to stwierdzają oni, że jest strasznie mocna. Może rzeczywiście te kilka lat temu była, skoro porównywałem ją do Dholakii. Mimo wszystko na dzień dzisiejszy to jest ta główna różnica, która oddziela od siebie 41 Elephant Indian White od Dholakia White. Choć mimo wszystko aromaty tych dwóch tabak są do siebie tam samo podobne. Zażyjesz, poczujesz coś ziołowego i szybko wszystko zniknie. Myślę, że to przez ten ułomny aromacik wziął się mit, o tym, że "słonik" jest ziołowy. Niestety nie mam pewności co do tego i jedynym dowodem na to jest Namraty Dholakii, która w prywatnej rozmowie powiedziała mi, że "biały słoń" jest tytoniowy, tak właśnie mi się wydaje.

Jednak, gdybym skontaktował się z producentem, mam nadzieję, że ten mit rozwieję. Wtedy też swój opis zedytuję.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- kolekcjonersko: TAK
- konesersko: TAK, bo ciekawy gatunek
Minusy Tabaki
- do ogólnego zażywania: niespecjalnie
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
4.1
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
4.5

Super gratka dla kolekcjonera ;)

Z tą tabaką spotkałem się pierwszy raz na zlocie ASG w Nysie. Kolega miał, poczęstował. Wziąłem w dwa palce malutką pajdę z tej charakterystycznej puszki. Byłem wtedy zmęczony, właśnie przeszedłem parę dobrych kilometrów z wyposażeniem wojskowym. W obie dziurki po "pajdzie". Aż mnie obróciło, gdy ją poczułem. To była taka moc, która od razu niemalże mnie obudziła. Wtedy zapytałem gościa, co to za diabeł. Niedługo potem, mailowo, kolega ten sprowadził mi puszkę owej tabaki przez swojego znajomego, bodaj z Rosji, jak mówił. Z przesyłką zapłaciłem mu 80zł. I był to jeden z tych lepszych zakupów. Puszkę mam już od 2 bądź 3 lat i nie opróżniłem jej nawet w 1/100 części. Każdy z moich znajomych, który tylko ją wącha - odsuwa się i kicha. Gdy ich częstuję, wyklinają mnie od wariatów i wyzywają moją tabakę od diabłów. Fakt faktem, jest to na pewno najmocniejsza tabaka, z jaką miałem do czynienia. Za nic nie żałuję pieniędzy, które za nią zapłaciłem. Dziś używam jej do tworzenia różnych miksów, ale używam jej naprawdę mało. Zdecydowanie polecam!

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- niesamowicie mocna;
- świetna do miksów;
- bardzo wydajna;
Minusy Tabaki
- może trochę "za mocna";
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
9 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2